Skąd pomysł na kombi ?
No przychodzi taki czas kiedy to rodzina się powiększa, wózki, foteliki, toboły na każdy najkrótszy nawet wyjazd - o tych długich nie wspominam zatem musiało być wielkie i wygodne kombi aby podołało temu zadaniu. Kombi - a nie jakieś pseudo kombiaczki z bazowych hatchbacków robione do którego nie sposób włożyć złożonego wózka turystycznego ani wzdłuż ani w szerz - jedynie w poprzek. Do tego często przy 2-3 dniowych wyprawach pojazd jest i będzie wykorzystywany jako miejsce do spania po złożeniu tylnych siedzeń zatem musiało być po prostu wielkie kombi. Z racji obracania się w środowisku moto, laweciarzy i mechaników miałem okazję pojeździć kilkoma różnymi i niestety wszystko co jest mniejsze od E-klasy jest po prostu za małe.
Skąd pomysł na Mercedesa ?
Zasadniczo "zarażenie" przez kumpla który kilka lat temu miał sedana E200CDI. Nie było to szybkie ale było oszczędne. Ale ten komfort jazdy... To był 10-letni Mercedes który prezentował nieporównywalny wręcz komfort jazdy w porównaniu z całą masą salonowych, 2-3 letnich popularnych Opli, Fordów, Peugeotów i VW jakie wówczas w rodzinie mieliśmy.
Obecnie kolega sprawił sobie nowiuśkiego W204 w kombi z salonu. 180tka w kompresorze i ASB. Po miesiącu jazdy FABRYCZNIE NOWYM MERCEDESEM stwierdził że przesiadka z W210 do W204 to był błąd
Zatem skoro wiedziałem że kombi i że Mercedes - pozostało poszukać odpowiedniego.
C-klasę W203 skreśliłem od razu bo to małe, W211... nie wiem - nie podoba mi się. Za dużo tam plastic-fantastic, za mało klasyki Merca. Kumpel ma w kombi 270CDI. Poza tym - za drogi w zakupie i zbyt podatny na jumę. Kilka miesięcy poszukiwań na zachodzie - choć głównie Belgia i Holandia gdzie mam trochę kontaktów i jest. Trafił się. Dokładnie to co chciałem.
W210 mod. T, 240, srebrny, z benzynowym piecem pod maską (bo to w gaz idzie).
Wer. Elegance Select.
- silnik V6 2,6L 125KW (170KM)
Dzieła dopełniły:
- brak skór których nienawidzę bo mi śmierdzą, skrzypią i się kleją
- Command
- automatyczna skrzynia biegów
- automatyczne sterowanie klimatyczne
Mógłby być jeszcze 4-Matic ale już nie wybrzydzajmy - wszystkiego mieć nie można. 4-Matic ze względu na działkę na którą często jeździmy i zimą w tamtych rejonach pługi śnieżne jedynie w TV oglądają. Jak sobie rolnik odśnieży traktorem z TUR`em to będzie miał odśnieżone. Dlatego też przez ten fakt odpadała wer. Avantgarde która jest po prostu niższa od pozostałych. Kolejnym był ten nieszczęsny większy silnik i większe o 1,5-2 litry średnie spalanie przez cały rok tylko dlatego żeby mieć 2-3x w roku frajdę przejechania przez niekoniecznie dobrze odśnieżoną drogę.
Jak wyglądają auta z Holandii - nie muszę nikomu mówić kto choć raz stamtąd auto ściągał. Holendrzy to motoryzacyjne fleje. Kupuje Q7 za 100 tyś euro w skórach do wożenia ziemi ogrodniczej...
Autko które znalazłem było po małej stłuczce ale... koleś który to miał (parę razy miałem z nim do czynienia zatem kojarzył mnie) mówi że auto wygląda jakby wyjechało z serwisu i walnęło na pierwszych światłach. Ma założony kpl nowych opon (Dunlop Sport MAXX 235/45 R17) , kpl nowych tarcz z klockami na obydwu osiach (ori M-B i faktura na to z ASO), kilka ostatnich faktur z ASO na różne rzeczy dokumentujące przebieg i wszystkie papiery (ks. serwisową, instrukcje, karty kodowe itp) oraz co się rzadko zdarza - tylko jednego właściciela. Cena nie bardzo już była negocjowalna choć i tak bardzo atrakcyjna w stosunku do innych które też były po stłuczkach ale w takim stanie że można nimi było wrócić na kołach. Z racji faktu iż widziałem wiele takich które wróciły na kołach i wiem jak dalece można się zdziwić na aucie które niby lekko stuknęło zderzakiem a wszystko co możliwe popękane i potrzaskane. Mój wyglądał jak wyglądał, był palący, sprawny i jeżdżący. Kilka telefonów po kumplach, jeden, drugi, trzeci, piąty i jest auto w Holandii i ma jeszcze lawetę do kogoś tam przyciągnąć zatem było mu na rękę że będzie obciążona i nie będzie mu latać po drodze. Za parę stów wrzucił mi to i przywiózł do domu. Potem lakiernik i porządna robota szlifowania każdego elementu gdzie były jakieś ślady korozji do gołej blachy, podkład antykorozyjny pod lakier i 744 na gotowo. Mam gdzieś ze mierniki pokażą więcej niż fabrycznie było - to jest dla mnie i ma być dobrze zrobione żebym już 2gi raz tego samego elementu ruszać nie musiał. Żadnej szpachlerskiej lipy: każdy uszkodzony element blacharski został zastąpiony używanym całym i prostym, bez szpachli. Dlatego właśnie całkowicie odpuściłem szukanie egzemplarzy w Polsce. Jak pisałem obracam się w tym środowisku i wiele widziałem co i jak oraz z czego robi się auta pod sprzedaż w kraju zatem nie - dziękuję. Do tego zderzak z plastikiem wewnętrznym i lampy. Jak zobaczyłem te tragicznie zmatowiałe ori i ceny jakie wołają za brakujący lewy... odpuściłem. Zainwestowałem w akcesoryjne z DEPO - fabrycznie nowe. Uszkodzenia brzydko wyglądały na pierwszy rzut oka. Po rozebraniu wszystkiego okazało się że:
- chłodnica klimy dostała odłamkiem - można było polutować (za 80-100zł) ale po co skoro fabrycznie nowa kosztowała mnie 200zł (Thermotec)
- czujnik temperatury czynnika przy osuszaczu się złamał - nie miałem czasu i ochoty latać po szrotach za nim - zwłaszcza ze występuje on tylko w wersjach z klimatronikiem zatem ASO Duda Poznań przy okazji i za 170zł kupiłem nowy ori M-B za namową usera NOC który pisał iż akcesoryjne lub stare używki potrafią wariować z wentylatorami.
- pompka spryskiwacza miała odłamane obydwa króćce do wężyków (uszkodził ją cofający się reflektor) - można było pokleić ale nie lubię czegoś takiego. Kupiłem fabrycznie nową - zamiennik z Febi - którym w środku okazał się być org. produkt MES czyli ta sama jaka była fabrycznie zamontowana. Tyle z mechaniki. Wczoraj byłem napełnić układ z serwisem olejowym kompresora klimy. 160zł i pięknie chłodzi.
Poniżej mała fotograficzna historia metamorfozy pojazdu od zakupu po stan obecny.



